Siła, której nie zbudujesz
na samej siłowni
Reformer to opór sprężyn, pełna kontrola ruchu i praca w zakresach, których sztanga nie dotyka. Efekt: mocny środek ciała, stabilne biodra i barki, kręgosłup, który wytrzymuje siedzącą pracę i ciężkie treningi.
Sześć rzeczy, które poczujesz najszybciej
Głębokie mięśnie brzucha i grzbietu pracują przy każdym powtórzeniu. To one trzymają sylwetkę, gdy podnosisz, biegniesz albo siedzisz osiem godzin.
Ruch w pełnym zakresie i praca nad odcinkiem piersiowym zdejmują napięcie z lędźwi i karku.
Biodra, barki, kostki. Więcej zakresu to głębszy przysiad i mniej kompensacji w każdym innym treningu.
Trening bez uderzeń i zeskoków. Możesz go wpleść między ciężkie dni na siłowni albo bieganie.
Rower, bieganie, tenis, narty. Kontrola tułowia przekłada się na moc i mniejsze ryzyko urazu.
Pięćdziesiąt minut w rytmie oddechu. Wychodzisz rozluźniony, a nie rozbity.
Trzy sposoby na pierwszy trening
Rezerwujesz godzinę, wchodzisz kodem na telefon i włączasz program na tablecie przy reformerze. Lektor prowadzi Cię ćwiczenie po ćwiczeniu — nikt nie patrzy, nikt nie poprawia na siłę.
Godzina jeden na jeden. Ustawiamy sprężyny, technikę i plan na kolejne tygodnie. Dobry start, jeśli wracasz po kontuzji albo chcesz od razu robić to porządnie.
Karnet albo pojedyncze wejścia. Dwa treningi w tygodniu wystarczą, żeby po miesiącu poczuć różnicę w plecach i w przysiadzie.
„Przyszedłem po plecy, zostałem po przysiad. Po dwóch miesiącach schodzę niżej niż kiedykolwiek na siłowni.”
Cztery pytania, które słyszymy najczęściej
Pilates wymyślił mężczyzna dla bokserów i tancerzy. Na reformerze pracujesz z oporem sprężyn — bliżej temu do treningu siłowego niż do rozciągania na macie.
Tak. Zakres dobiera się sprężynami i ustawieniem, a program prowadzi Cię od podstaw. Sztywność to powód, żeby zacząć, nie żeby odpuścić.
Dwa razy to rozsądne minimum przy innych treningach. Raz w tygodniu też robi robotę, tylko wolniej.
Wygodny strój i skarpetki z antypoślizgiem. Resztę masz na miejscu.